Archiwa tagu: książka

Mirror, mirror. Kiedy życie wymyka się spod kontroli

Red, Leo, Naomi i Rose to czwórka nastolatków, których łączy przyjaźń oraz wspólna pasja. Razem tworzą zespół muzyczny (tytułowy Mirror, mirror), razem borykają się z problemem braku akceptacji, razem nie otrzymują wsparcia ze strony swoich rodzin i wreszcie razem komponują, nagrywają, koncertują. Pewnego dnia jedna z członkiń zespołu – Naomi – zostaje jednak znaleziona w rzece po, jak przynajmniej sugeruje policja, próbie samobójczej. Dziewczyna pozostaje w śpiączce, natomiast jej przyjaciele… po prostu się załamują. Najpierw próbują odreagować smutek na wiele różnych sposobów, ale potem, nie ufając ustaleniom policji, sami dążą do rozwikłania tajemniczej sprawy Naomi.

Książka napisana przez… modelkę

Jedną z autorek książki pt. Mirror, mirror jest Cara Delevigne – modelka i aktorka, która w branży literackiej dopiero debiutuje. Jej powieść (pisana przy współudziale Rowan Coleman) jest jednak daleka od banału i świetnie oddaje problemy współczesnej młodzieży. Życie otoczone mediami społecznościowymi, odtrącenie, używki, tchórzostwo i brak asertywności, trudności w podejmowaniu decyzji, napięcie pomiędzy wrażliwością a twardym znoszeniem problemów – wszystko to znajdziemy właśnie w Mirror… Co też ważne: Autorki przedstawiły opisywany przez siebie świat w sposób bardzo realistyczny. Nie używają hiperboli, nie stosują nieuczciwych, literackich upiększeń – wszystko jest takie, jakie znamy z rzeczywistości – trudne, momentami mroczne, momentami bez sensu, wulgarne, bez planu. Naprawdę trudno uwierzyć, że takie pióro ma osoba, która dotychczas nie zajmowała się pisaniem. A może ten efekt został osiągnięty dlatego, że Delevigne chorowała na depresję i doskonale wie, jak trudne potrafi być życie?

Do najważniejszych cech charakterystycznych Mirror, mirror należy:

  • Rewelacyjna fabuła, przepełniona świetnymi zwrotami akcji;
  • Wyrazistość bohaterów. Każdy z powyższej czwórki to prawdziwe indywiduum, poszukujące swojego własnego planu na życie;
  • Duża różnorodność wątków;
  • Nowoczesność (np. w postaci pojawiających się co jakiś czas wpisów internetowych);
  • Dość zaskakujący finał.

Za dużo wulgaryzmów

Jak wspomnieliśmy, chcąc oddać trudność sytuacji, w której znaleźli się bohaterowie, Autorki zdecydowały się na bardzo wulgarny i ordynarny język. Niestety jednak, w wielu przypadkach efekt jest odwrotny do zamierzonego – brzmi to sztucznie i nienaturalnie. Dodatkowo powieść reklamowana jest jako thriller, podczas gdy nie ma w niej tego charakterystycznego napięcia, tego ciągłego poczucia niepewności, tego rozemocjonowania. Mirror, mirror należałoby więc sklasyfikować jako powieść kryminalną, ewentualnie powieść psychologiczną, której głównym adresatem są ludzie młodzi.

Dziewczyna, która wróciła. Mocny thriller Susan Lewis

Jules i Kian Brightowie byli zwykłym małżeństwem, które – po latach starań – doczekało się córki. Daisy – bo tak nazywała się dziewczynka – zdradzała bardzo ciekawe, jak na dziecko, cechy – była przebojowa, otwarta, uśmiechnięta, z mnóstwem talentów. Czas mijał, Daisy wyrastała na porządną nastolatkę, w pewnym momencie znalazła nawet chłopaka. Wszystko było więc dobrze, jednak pewnego dnia spotkała na swojej drodze niejaką Amelię Quentin – dziewczynę dziwną, raczej budzącą strach niż sympatię, a na dodatek… próbującą poderwać jej chłopaka. Była to dziwna znajomość, która zakończyła się… brutalnym morderstwem Daisy, dokonanym właśnie przez Amelię, i to na oczach Deana – przyjaciela rodziny Brightów. Miasto było zszokowane, Dean został wrobiony w morderstwo i trafił do więzienia, podobnie zresztą jak Amelia, jednak ta – dzięki znajomościom swojego ojca – z o wiele mniejszym wyrokiem.

Rodzina Brightów nie uniosła tej sytuacji. Kian wyjechał, Jules nie potrafiła poradzić sobie z bólem. Próbowała, ale nie potrafiła. Czas mijał, kiedy nagle do Jules dotarła informacja, że Amelia… wyszła wcześniej z więzienia. Mało tego: morderczyni chce zamieszkać w sąsiedztwie Jules. Czy jednak to ona rozda kary w tym psychologicznym pojedynku? A może to raczej Jules zaplanuje i przeprowadzi słodką zemstę? O tym przeczytamy już na kartach książki pt. Dziewczyna, która wróciła.

Psychopatia z książką w ręce

Susan Lewis – autorka thrillera – dokonała trudnej rzeczy. Przedstawiła bowiem psychopatyczną bohaterkę w sposób bardzo realistyczny, żywy, plastyczny. Wykreowana przez nią Amelia jest okrutna, potrafi iść do celu po trupach, nie robi kroków w tył, karmi się porażką innych, a wszystko to zawsze, naprawdę zawsze pokrętnie uzasadnione i zracjonalizowane (np. trudnym dzieciństwem bohaterki). To doskonały kontrast dla Daisy – dziewczyny dobrej, miłej, sympatycznej, kochanej przez wszystkich. Takie zestawienie nie mogło skończyć się źle, dlatego już ze względu na samych bohaterów Dziewczynę… czyta się rewelacyjnie. Ponadto książka dotyka bardzo trudnej sprawy – zemsty. Czy mamy do niej prawo? A jeśli tak, to do jakiej? A jeśli nie, to dlaczego?

Książka (prawie) doskonała

Dziewczyna, która wróciła to bardzo dobra książka. Owszem, ma kilka mankamentów – jak np. dość chaotyczne prowadzenie fabuły, kilka zgubionych wątków, niezbyt czytelne rozplanowanie rozdziałów czy niezbyt zrozumiałe retrospekcje – ale całość wypada bardzo dobrze. Czytelnicy zwracają szczególną uwagę na to, że:

  • Jak wspomnieliśmy, główni bohaterowie zostali przedstawieni bardzo realistycznie;
  • Reakcje emocjonalne rodziców Daisy poruszają do głębi;
  • Autorka posługuje się bardzo barwnym, plastycznym językiem;
  • Zakończenie zaskakuje.

W. Bruce Cameron – Był sobie pies

Książki opowiadające o przygodach zwierząt to specyficzna, ale jednocześnie niezwykle lubiana odmiana literatury. Czytelnicy szczególnie upodobali sobie te o psach, których lektura wywołuje nieustanny uśmiech na twarzy. Ostatnio wpadła mi w ręce przezabawna powieść autorstwa amerykańskiego pisarza W. Bruce Camerona, Był sobie pies, przy której nie raz ubawiłem się jak nigdy wcześniej.

Pies stworzony do wielkich czynów.

Bohaterem powieści jest z pozoru zwykły pies, Bailey, który wcześniej nazywał się po prostu Toby. Żył sobie spokojnie, ale los zadecydował, że jego dotychczasowe życie musi się zakończyć. Był to jednak dopiero początek jego drogi, odrodził się bowiem i zaczął wszystko od nowa, z przysłowiową czystą kartą. Trafia do domu małego chłopca Ethana, gdzie dożywa późnej starości, a przygody, jakie razem przeżywają, bawią, ale i momentami wzruszają do łez. Był kochany, pielęgnowany i za tę opieką odwdzięczał się całym swoim psim sercem, bezwarunkową miłością oraz oddaniem. Odchodząc po raz kolejny, ze zdumieniem stwierdził, że zamiast trafić do psiego raju, odrodził się na nowo i znów jest małym szczeniakiem w nowym domu.

Czytając o kolejnych wcieleniach i przygodach Baileya mamy wrażenie uczestniczenia w szalonym hollywodzkim filmie, a zdarzenia przesuwają się przed naszymi oczami jak w magicznym kalejdoskopie. Pies nie tylko jest towarzyszem zabaw i wędrówek, ale i prawdziwym bohaterem, ratującym swoich przyjaciół z wielu opresji. Zawsze pogodny, zawsze radosny, można powiedzieć, że jest psem idealnym, takim, jakiego każdy z nas chciałby mieć.

Istotny przekaz ponadczasowych wartości.

Na pierwszy rzut oka Był sobie pies, to lekka, niestresująca lektura idealna na wieczór czy zimowe popołudnie. Pełna radości, nieco niewiarygodna i całkowicie niezobowiązująca. Jednak im bardziej zagłębiałem się w przygody Baileya, zacząłem zauważać ich drugie dno. Autor ukazuje w książce problemy związane z ochroną zwierząt, takie jak nielegalne hodowle nastawione tylko na zysk czy nieodpowiednie traktowanie psów przez właścicieli. Powieść daje wiele do myślenia, a patrząc na zachowania niektórych przedstawionych w niej postaci, widzimy często obraz nas samych. Jesteśmy najczęściej miłośnikami psów, kochamy je i starannie pielęgnujemy, ale zdarzają się również osoby, które sobie z tym nie radzą, o sytuacjach patologicznych nie wspominając. Warto sięgnąć po tę pozycję, którą można potraktować jako swoisty podręcznik dla przyszłych oraz obecnych właścicieli czworonogów, dzięki któremu uda się zrozumieć zawiłości psiej psychiki i to, w jaki sposób zwierzę musi się odnaleźć w naszym świecie.